piątek, 19 lutego 2010
Woreczki i kogut do miętolenia.

Jakoś tak odkryliśmy potrzebę zabawy miękkimi woreczkami. Wypełnione kaszą, mąką ziemniaczaną czy reklamówkami, pozwalają na odkrywanie ukrytego. Doskonałe do noszenia na głowie w celu nauki równowagi, jak i rzucania do celu.

Do kompletu powstał kogust wypełniony soczewicą, który ma przyczepiane na zatrzaski skrzydła.

Ślimak

To kolejna moja Tildowa robótka. Po tym jak syn wyrecytował, sam-samiusieńki, wierszyk o ślimaku, nie mogłam usiedzieć w miejscu. Od razu pobiegłam do maszyny i w minutę powstał ślimak bez sera ;).

Podano do stołu

Wspominając moją przygodę z przedszkolem, mam przed oczyma przedszkolny straganik z warzywami, owocami, kasą. Co prawda wyposażenie sklepu było drewniane (owoce i warzywa również), co miało swój praktyczny wydźwięk. Ponieważ nie dysponuję narzędziami ani materiałami pozwalającymi mi stworzyć drewniany świat, a mam pudło różnych materiałów, postanowiłam synkowi zapoczątkować jego własny straganik. Oto efekty mojej pracy, a zapowiadam już, że na tym się nie skończy :).

Cała kolekcja.

Na obiad dziś mam pierogi, jajo sadzone (za skorupką ;) ) i plastry żółtego sera (z dziurami ;) ).

 

Tagiatelle szpinakowe, pomidorowe i pszenne.

 

Marchewka, pietruszka, banan i jabłko. Oto sekret zdrowia.

 

I wszystko raz jeszcze.

wtorek, 02 lutego 2010
Miś do kitu.

Wiele miesięcy temu udało mi się kupić (na ciuchach) zestaw do ręcznego uszycia misia. Tak zwany "kit" odleżał na półce swoje, aż w Święta BN w końcu odważyłam się zmontować misia. Jak widać sporo czasu mi to zajęło ;). Nie obyło się bez wpadek, na przykład pomylenia zatrzasków-stawów, co spowodowało że miś o mały włos a nie posiadałby jednej łapy ;). Na szczęście dziadek "złota rączka" uratował sytuację i miś wszystkie kończyny posiada. Powiem jedno... syn docenił moją pracę :).

 

 

 

 

środa, 13 stycznia 2010
Tildowy szał.

Zakochałam się... Na forum Tilda nasza pasja są tak piękne Tildy, że człowiek z miejsca się podrywa i od razu do maszyny zasiada. I mnie wzięło Tildowe szaleństwo.

 

piątek, 05 czerwca 2009
Butti Tutti - takie małe cuś.

Nudziło się nam.

Kawałek szalika wełnianego w kratkę, kawałek filcu na wyfilcowanie igłą spodni, oczu i buzi, kawałek tasiemki, garść poliestrowego wkładu poduszkowego.

środa, 27 maja 2009
Podejrzane

Na jednym ze sklepów internetowych podejrzałam ciekawe zabawki manipulacyjne. Szyte przez polską firmę Drapinos smakołyki użekły mnie na tyle, że z kawałkiem szmatki w ręku pognałam do maszyny. Efektem tej pracy jest faworek i ciastko francuskie, oraz dodatek do syna kuchni - jajo sadzone (własny pomysł).

Oryginalny faworek Drapinos

Mój "wypiek" ;)

 

Ciastko francuskie Drapinos

Mój "zawijaniec"

 

I jajo sadzone

 

http://img211.imageshack.us/img211/7315/dsc0918df7.jpg
Zabawki firmowane ręką mamy ;) - część 2

Największą moją dumą uszytych zabawek jest MisioMysz, Uszyty z kawałka starej tkaniny obiciowej. Miał to być miś z prawdziwego zdarzenia, a wyszła taka trochę mysza :).

 

Zabawki firmowane ręką mamy ;)

A co, zabawki też można uszyć :). Powstało kilka i w planach kolejne. Poczynając od maty do zabawy, na przytulance kończąc.

Pierwsza powstała mata. Miękka z piszczałkami, schowkami, grzechotkami, pozytywką. Liście na drzewie kokosowym (z kokosami ;) ) szeleściły, słońce zakrywało na rzepy księżyc, trawka skrywała kwiaty. Nawet pałąk do wieszania zabawek był. Niestety, już wylądowała w przepastnej piwnicy - synulec wyrósł.

 

 

 

Następnie przyszedł czas na  Eda - szmacianą lalkę (100% chopca) ;). Ed spędził długie miesiące upchnięty na dnie kosza z zabawkami, aby jakiś czas temu zyskać drugie życie i być ukochaną lalą syna. Oczywiście Ed w pieluszce wielorazowej ;).

 

 

Aby Edowi smutno nie było, doszyła się do niego Edka Forgetka.